← Wróć do bloga

Jak prowadzić ewidencję przeglądów suwnic i żurawi?

Masz suwnice, żurawie lub wciągniki i chcesz mieć pewność, że nie przeoczysz żadnego badania UDT? Zobacz jak wygląda ewidencja przeglądów UTB w praktyce.

Jak prowadzić ewidencję przeglądów suwnic i żurawi?

Zarządzasz flotą urządzeń dźwignicowych. Masz suwnice, żurawie, wciągniki — każde z własnym numerem ewidencyjnym UDT, własną datą ostatniego badania, własnym harmonogramem konserwacji. Do tego dzienniki, protokoły, wpisy technika.

Pytanie, które słyszymy od kierowników zaplecza technicznego i właścicieli firm serwisowych regularnie: skąd mam wiedzieć, że nic nie przeoczyłem?

To nie jest pytanie o lenistwo, lecz o skalę. Przy 5 urządzeniach Excel daje radę, jednak przy 20 zaczyna się problem. Gdy flota przekracza 50 urządzeń, jest tylko kwestią czasu, aż coś przepadnie.

Co mówią przepisy — minimum, którego nie możesz pominąć

Każde urządzenie transportu bliskiego podlega dozorowi technicznemu na podstawie ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o dozorze technicznym. Przepisy precyzują nie tylko co przeglądać, ale i jak często. Terminy przeglądów konserwacyjnych zależą od rodzaju urządzenia, jego napędu, formy dozoru oraz wskazań producenta zawartych w dokumentacji techniczno-ruchowej, dlatego dla każdego urządzenia mogą być inne. Każdy przegląd musi być odnotowany — technik wpisuje go do dziennika konserwacji lub księgi rewizyjnej urządzenia. Do tego dochodzą badania okresowe przeprowadzane przez inspektora UDT, których częstotliwość zależy od kategorii dozoru przypisanej do konkretnego urządzenia.

Przeoczony termin badania UDT to nie tylko mandat. Co ważniejsze, to decyzja o wstrzymaniu eksploatacji urządzenia, wydawana natychmiast, na miejscu, przez inspektora. Żuraw stoi, produkcja stoi, klient dzwoni.

Jak to wygląda bez systemu

Typowy obraz w firmie serwisującej urządzenia dźwignicowe wygląda podobnie. Ewidencja w Excelu albo w zeszycie, historia serwisowa gdzieś między tymi dwoma miejscami albo w głowie technika, który zna każdą maszynę z imienia. Terminy przeglądów kontroluje się przez zaglądanie do arkusza, a przypomnienie przychodzi dopiero wtedy, gdy ktoś akurat sobie przypomni.

Przy kilku urządzeniach w jednej lokalizacji to zazwyczaj wystarcza. Punkt krytyczny pojawia się jednak gdy obsługujesz urządzenia w kilku miejscach jednocześnie, gdy masz więcej niż jednego technika albo gdy jeden z nich odchodzi z firmy i zabiera ze sobą wiedzę o stanie każdej maszyny. W takiej sytuacji Excel przestaje być systemem, a staje się źródłem ryzyka.

Gdzie najczęściej gubi się dokumentacja

Scenariusze, które powtarzają się w praktyce, są do siebie podobne.

1
Technik odchodzi z firmy

Wiedza o stanie każdego urządzenia była w jego głowie i zeszytach. Nowy technik zaczyna od zera, nie wiedząc co i kiedy było serwisowane, jakie usterki pojawiały się wcześniej, co wymaga uwagi przy następnym przeglądzie.

2
Urządzenie zmienia lokalizację

Żuraw przerzucono z jednej hali do drugiej przy reorganizacji zakładu. Dokumentacja poszła za nim, ale nikt nie wie dokładnie do której szafy trafiła. Przy kontroli UDT szukanie segregatora zajmuje więcej czasu niż sam przegląd.

3
Kilku klientów, kilkanaście obiektów

Firma serwisowa obsługuje kilkunastu klientów, łącznie kilkadziesiąt urządzeń. Każdy klient ma swoje segregatory, każdy inaczej zorganizowane. Zebranie informacji o statusie wszystkich urządzeń na koniec miesiąca to pół dnia pracy biurowej.

4
Wiele urządzeń tego samego typu

Dziesięć suwnic w jednej hali, każda z innymi datami badań, wszystkie wyglądają tak samo. Który numer ewidencyjny ma badanie w tym tygodniu? Bez aktualnej ewidencji odpowiedź wymaga przejrzenia dziesięciu kart.

Co konkretnie powinna zawierać ewidencja UTB

Niezależnie od tego jak prowadzisz dokumentację, dla każdego urządzenia powinieneś mieć pod ręką kilka podstawowych rzeczy. Dane identyfikacyjne: numer ewidencyjny UDT, numer fabryczny, producent, model i dokładna lokalizacja. Kategoria dozoru, bo od niej zależą terminy badań. Historia eksploatacji: data i zakres każdego przeglądu konserwacyjnego, kto go wykonał i jakie miał uprawnienia, stwierdzone usterki i sposób ich usunięcia, wymienione części z datą wymiany. Terminy kolejnych badań i przeglądów. I dokumenty: decyzja UDT zezwalająca na eksploatację, protokoły badań okresowych, instrukcja eksploatacji.

Brak któregokolwiek z powyższych przy kontroli UDT lub Państwowej Inspekcji Pracy to gotowy problem.

Jak CMMS rozwiązuje problem ewidencji urządzeń dźwignicowych

System CMMS to cyfrowy rejestr urządzeń z modułem zarządzania przeglądami. W kontekście branży dźwignicowej każda suwnica, każdy żuraw, każdy wciągnik ma swoją kartę z pełną historią: numer UDT, daty badań, protokoły, notatki technika. Dostępną z komputera i z telefonu, przez całą dobę.

Dzięki temu system sam pilnuje terminów. Tydzień przed wymaganym przeglądem dostajesz powiadomienie, więc nie musisz sprawdzać Excela ani pamiętać o każdym urządzeniu z osobna. Co równie ważne, zmiana technika nie resetuje wiedzy o urządzeniu, bo każdy wpis zostaje w historii i nowy pracownik widzi ją od pierwszego dnia pracy.

Gdy operator zauważy usterkę, skanuje kod QR na urządzeniu telefonem, opisuje problem i zgłoszenie trafia do systemu. Dzięki temu technik widzi je na telefonie i planuje interwencję bez potrzeby przekazywania informacji przez kilka osób. Przy kontroli inspektor pyta o historię konkretnego urządzenia — widok jest gotowy w kilkadziesiąt sekund.

Czy CMMS to tylko dla dużych zakładów

To częste przekonanie i błędne. System sprawdza się szczególnie dobrze w dwóch sytuacjach, które w branży dźwignicowej są powszechne.

Pierwsza to firma serwisowa obsługująca wielu klientów. Ponieważ musisz pilnować terminów przeglądów i dokumentacji dla dziesiątek urządzeń w różnych lokalizacjach, CMMS daje jeden widok na cały portfel klientów bez przełączania się między dziesiątkami segregatorów albo arkuszy.

Druga to zakład z własnym parkiem dźwignicowym. Masz kilkanaście lub kilkadziesiąt urządzeń, jednego lub dwóch techników, inspektor UDT przyjeżdża regularnie. Dzięki systemowi technik pracuje z telefonu, a dokumentacja jest zawsze aktualna niezależnie od tego, kto akurat jest na zmianie.

Próg wejścia jest przy tym niższy niż się wydaje. W modelu abonamentowym nie ma dużej opłaty na start, więc płacisz miesięcznie za działający, skonfigurowany system, a nie za licencję którą musisz samodzielnie wdrożyć i nauczyć się obsługiwać.

Podsumowanie

Ewidencja przeglądów urządzeń dźwignicowych to obowiązek wynikający wprost z przepisów. Przeoczony termin badania UDT to natychmiastowe wstrzymanie eksploatacji, bez możliwości negocjacji.

Excel i papier działają do pewnej skali, jednak gdy flota urządzeń rośnie, gdy obsługujesz wiele lokalizacji i gdy rotacja pracowników jest realna, ryzyko błędu rośnie proporcjonalnie. Cyfrowa ewidencja w systemie CMMS nie zastępuje technika ani inspektora. Daje im natomiast narzędzie, które pilnuje terminów, przechowuje historię i sprawia, że kontrola UDT przestaje być sytuacją kryzysową.

Jeśli chcesz zobaczyć jak ewidencja suwnic i żurawi wygląda w praktyce w systemie CMMS, zapraszamy na bezpłatną konsultację. Pokażemy system na żywo, na przykładzie Twoich urządzeń.

Gotowy, żeby porozmawiać?

Umów bezpłatną konsultację — bez zobowiązań.

Umów konsultację →